No coz tu duzo mowic... ogromny kraj, ale jeszcze wieksza przygoda.

Stworzylismy to miejsce dla Tych wszystkich, ktorzy w przyszlosci planuja wizyte w Chinach albo... po prostu chca wirtualnie powedrowac z nami.

Start: 07/07/06

wtorek, grudnia 24, 2013

Chciałbym przedstawić wambardzo dobra firma sprzedaje produkty elektroniczne ,

Boże Narodzenie nadchodzi ,
Chciałbym przedstawić wambardzo dobra firma sprzedaje produkty elektroniczne ,
np. laptopów i komputerów stacjonarnych , tabletów i telefonów komórkowych , aparatów i soczewek , system gps i rowery i tak dalej . Są gospodarstwa sprzedaży promującą przed Bożym Narodzeniem. Ich cena jest nawet od niedrogie, ich jakość jest najlepsza . Sugeruję więc można kupić kilka rzeczy jako prezent na Boże Narodzenie .
Nie przegap szansy. Ich strona internetowa jest www.eleoem.biz
Miłego dnia .
Z poważaniem :Konrad

piątek, grudnia 08, 2006

Pokaz slajdow 18.12.

Czesc

Zapraszam na pokaz slajdow z naszego wyjazdu - poniedzialek 18.12. o godz. 18 w sali 102 na Wydziale Elektroniki i Technik Informacyjnych PW
Wstep wolny:)

niedziela, września 17, 2006

Terakotowa Armia :)

My w Xian nie bylismy... byl za to Pablo;)

Oto komunikat PAP:
"Niemiecki student, ktoremu udalo sie zajac miejsce wsrod figur zolnierzy slynnej terakotowej armii w Xian, zostal po kilku minutach dostrzezony i odeslany do domu - podala chinska agencja Xinhua.

Pablo Wendelowi udalo sie w pawilonie muzeum wlozyc przygotowany wczesniej kostium i wslizgnac sie do wykopu. Stanal nieruchomo na przyniesionym ze soba malym postumencie wsrod szeregu terakotowych zolnierzy.

Po kilku minutach znalazla go policja. Kazala mu sie przebrac i odeslala do miasta Hangzhou, gdzie 26-letni Wendel studiuje. Kostium skonfiskowano."

:))

wtorek, sierpnia 29, 2006

Tips&tricks top 10+1

1) Zacznijmy od tego, ze w Chinach czlowiek bardzo szybko przyzwyczaja sie do brudu i braku higieny;) Mam tu na mysli fakt, ze predko przestaje przeszkadzac brudne krzeslo, stol, itp... Tam po prostu bywa brudno i trzeba sie z tym pogodzic;)

1a) Wszedzie jest tlum i jest bardzo glosno. Trzeba przywyknac;)

1b) Ulicznych sprzedawcow, ktorzy sa w kazdym wiekszym miescie w ilosci niepoliczalnej najlepiej ignorowac=przechodzic obojetnie. Wtedy daja spokoj od razu - szkoda, ze tak pozno na to wpadlismy;)

2) Nie ma sensu brac namiotu - tak jak juz ktos gdzies pisal, nie ma na niego miejsca - a poza tym noclegi sa bardzo tanie (od 10 do 30zl/os). W duzych miastach dobrze wczesniej zarezerwowac hostel, chociaz jak pokazal nasz przyklad czasem udaje sie znalezc dobra miejscowke bez uprzedniej rezerwacji. W Pekinie polecamy 365inn (na tej samej ulicy co LeoHostel), a w Szanghaju Hiker (bardzo przyjemna atmosfera, darmowy internet i pralka). Na karty IHF znizka jest rzedu 10%. My chyba trzykrotnie wykorzystalismy karty.

3) Obawialismy sie jak to bedzie z komunikacja. Ale jak sie okazalo nie ma co sie obawiac;) Wymawiac po chinsku cokolwiek jest bardzo trudno, wiec najlepiej poslugiwac sie rozmowkami na zasadzie pokazywania krzaczkow (LonelyPlanet angielsko-mandarynskie) - bo angielski jest wciaz jezykiem zdecydowanej mniejszosci (czytaj rzadko kto cos qma). Pokazywanie krzaczkow z reguly przynosi efekt, no chyba ze chinol nie zna chinskiego, co tez sie zdarza... ;)

4) Jedzenie = luz. Na przydroznych straganach lub w knajpach i to wcale nie super wysokiej klasy:) Warto miec proszki na brzuch, ale mozna tez kupic lokalne na miejscu - Pawlowi przyniosly ulge blyskawicznie;) Chinska medycyna czyni cuda;)

5) Warto czasem pojechac nie tam, gdzie radzi LP. To z uwagi, ze LP jak nietrudno sie domyslic to biblia podroznikow po Chinach, a to oznacza ze we wszystkich atrakcjach opisanych tamze widuje sie bialasow. Poza tym w Chinach sporo podruzuja sami Chinczycy, atrakcje latem sa zatloczone.

6) Jesli na mur, to koniecznie Jinshaling! Rewelacyjne, piekne miejsce bez tlumow i komercji. Jak pokazalo doswiadczenie - nocowanie na murze w zadaszonej baszcie to rewelacyjny pomysl - polecamy:)

7) O targowaniu pisalem juz w jakims poprzednim poscie dot. cen w Chinach.

8) Jak sie wam cos spodoba, to kupujcie. Odkladanie zakupow na pozniej czesto konczy sie.. zalem, ze sie nie kupilo tego czegos, co sie podobalo;) Nie warto czekac do konca podrozy, bo wtedy oczywiscie nie ma tego co chcielismy kupic.

9) Nie wierzcie, ze Carrefour w Pekinie jest w First Shanghai Center (czy jakos tak). Jego tam nie ma;) Jest za to niedaleko ZOO w e-plazie. Z Qianmenu trzeba wsiasc w autobus nr 4.

10) W Chinach kontynentalnych ceny markowej elektroniki i ubran sa porownywalne z polskimi. Podrobka to standard - i tanio, tylko czy warto? Chyba zalezy co.. Ja chyba mialem pecha z moja karta SD do aparatu, kupiona za 40pln (w PL wtedy po okolo 100pln), ktora przestala dzialac po 1 dniu! Niedrozej niz w PL, a czesto nawet taniej chinskie marki np. Giordano, odpowiednik chyba polskiego Reserved. Jesli chodzi o Pekin, to w centrach jak PearlMarket typowe chinskie badziewie. Ale moze warto zajrzec...
HongKong pod wzgledem zakupow lepszy zdecydowanie! W HK najlepiej chyba na szoping na mongkok. Jest tez troche outletow w centrum. Co ciekawe nawet w sklepach typu Gome lub Fortress (elektronika) mozna pytac o znizki i zdarza sie, ze sie je dostaje (nawet od obnizonej ceny!).

11) W Pekinie z lotniska wsiada sie w Airport Shuttle Bus za 16 jenow. Jest kilka linii. Do centrum najelpiej wsiasc w taki co jedzie na Xidan (oddalony o 1 stacje metra od Tiananmenu).

Wiecej nie przychodzi do glowy na te chwile...
Powodzenia!:)

niedziela, sierpnia 20, 2006

Hong kong i Szanghaj...

... w obiektywie.












piątek, sierpnia 18, 2006

Lost Luggage Office

Warsaw Frideric Chopin Airport. Wyladowalismy... ale bez bagazu!

Przesiadka w Moskwie byla szybka i ruscy nie dali rady - dziwne nie?!;)
W kazdym razie plecaki ponoc leca juz do waw.

Juz wkrotce info praktyczne, info o wystawach zdjec (jesli dojda do skutku), itp.
Dzieki, ze byliscie z nami;)

pozdr
k

środa, sierpnia 16, 2006

Finito, czyli bye bye China!

A zatem czas wracac! Ostatnie godziny w Pekinie bardzo intensywne:) Padamy z nog...

Tym razem zamieszkalismy w hostelu 365inn i bylo calkiem przyjemnie! Duzo lepiej niz w przereklamowanym Leo!

W kazdym razie ten powrot do Pekinu... teraz czujemy sie tu zupelnie inaczej niz na poczatku. W zasadzie nic dziwnego... Jedno chyba moge na 100% stwierdzic - po pewnym czasie zaczyna sie rozumiec jak dziala to panstwo. Ale tego nie da sie tak po prostu wytlumaczyc. Zrozumiec mozna dopiero jak sie tu posiedzi... Wiec kazdy kto tu przyjedzie musi sie na poczatku liczyc z tym, ze Chinczycy zedra $. Na szczescie z czasem wiadomo jak z nimi pogrywac;) Cieszymy sie, ze zdazylismy przed olimpiada...

Teraz czeka nas pakowanie, co moze sprawic pewne trudnosci... ;) See you!

k