W krainie drapaczy
Po Makao przyszla pora na HongKong... Polecielismy wodolotem:)
HongKong.. no coz.. wysokie dosc wiezowce, aczkolwiek ceny nie tak przerazajace jak wszyscy opowiadali. W zasadzie mozna powiedziec, ze wiekszosc produktow potrzebnych do zycia ma polskie ceny.
Mieszkalismy w miejscu iscie uroczym:) U Hindusa zwanego przez dziewczeta Arabem. Tuz obok hostelu, ktory zarezerwowalismy = na 13 pietrze Mirador Mansion. A czemu nie w zabukowanym hostelu? Poniewaz nasz zarezerwowany pokoj byl wynajety dla kogos innego. Marta probowala walczyc z pania Chinka.. Na niewiele sie to zdalo, w kazdym razie zamieszkalismy u Araba:) Zreszta caly ten Mirador to skupisko nedznych guesthousow.
Aha... 2 dnia nadszedl dlugo wyczekiwany moment - Pawel nas opuscil;) Mial wrzucic zdjecia z HK, ale chyba dotychczas nie zrobil tego, wiec jesli nam sie uda, to to uczynimy niebawem.
pozdr
k.
P.S. juz czynie .. ludzie pracuja, a nie podrozuja :) !!!, inne tez bede dodawal





1 Comments:
Hi
19/9/07 14:42
Prześlij komentarz
<< Home