Lekcja chinskiego
Komunikacja z Chinczykami idzie nam coraz lepiej! Ostatnio wzial sie ostro za nasza edukacje pan kierowca wiozacy nas z Panzhihuy do Lijiangu (5h lekcji!). Ciezko bylo stwierdzic na co wskazuje cos wykrzykujac, ale wydaje nam sie ze znamy juz nazwy niektorych zwierzat i owocow. Wiemy na pewno jak jest gruszka, co przyplacilismy sporym stresem a kciuk sensacjami zoladkowymi(no ale panu nie mozna bylo odmowic);)
Wczoraj opanowalismy liczebniki do 100 (slowa plus gesty) dzieki uroczej chinskiej rodzinie, ktora przygarnela nas do swojego busa, kiedy nie moglismy sie wydostac z parku krajobrazowego. Cali mokrzy, po zjezdzie z gory Nefrytowego Smoka (kolejka na 4680m), marzylismy juz tylko o powrocie do lozek, ale rodzinka zafundowala nam jeszcze zwiedzanie okolicy(i znowu nie wypadalo odmowic;))
Dzisiaj opuszczamy Lijiang (bardzo malownicze, ale z przytlaczajaca liczba chinskich turystow) i udajemy sie do Kunming. A co dalej nie wiadomo..
Guta&Marta


1 Comments:
respect... spoko wycieczka, a no i uczyć się chińskiego !!! to nas tu w Polsce nauczycie :>
pozdro
---------------
śmieszne fotki
24/7/06 23:05
Prześlij komentarz
<< Home